Lista aktualności Lista aktualności

Wypuściliśmy młode kuropatwy!

Leśnicy z Kwidzyna dali nowy dom 300 kuropatwom. Ptaki wypuszczono na ośmiu poletkach przygotowanych wspólnie z rolnikami

 

Kuropatwy potrzebują kilku dni na zaklimatyzowanie się i wybranie kryjówek. Tegoroczne lato jest raczej deszczowe, więc słoneczny początek tygodnia był idealnym terminem - mówi Zdzisław Kamieniecki – hodowca ptaków.

Kuropatwy trafiły do Nadleśnictwa Kwidzyn z hodowli Zarządu Okręgowego  PZŁ w Gdańsku w Rajkowych koło Pelplina. Tamtejsi hodowcy mają piętnastoletnie doświadczenie w hodowli ptaków przeznaczonych do reintrodukcji.

Oto relacja naocznych świadków: - Z klatek ustawionych w zaroślach najpierw powoli i nieśmiało zaczęły wyłaniać się ptasie łebki. Kuropatwy powoli wychodziły z klatek, zbite w ciasną grupkę rozglądały się wokoło, po czym nawołując się specyficznym skrzekiem dały nura się w zarośla. Żeby ułatwić kuropatwiej młodzieży start w dorosłe życie, kilka dni przed godziną '0', w miejscach ich wypuszczenia wysypywana była karma, która przez jakiś czas pomoże im przetrwać szok spowodowany powrotem do natury. Później ptaki będą już musiały radzić sobie same. Jedyny wyjątek, to jesień i zima. Wtedy będą dokarmiane.

Ptaki wypuszczono w ośmiu lokalizacjach, na polach w pobliżu terenów leśnych. Wybór tych miejsc nie był przypadkowy. Wybrano do tego celu specjalne ostoje wśród pól. To 1-3 hektarowe poletka o zróżnicowanym składzie roślinnym, mające zapewnić kuropatwom schronienie i pokarm.

Jestem na tych poletkach codziennie. Nasłuchuję naszych podopiecznych, bo o zobaczeniu ich pośród traw na niekoszonych łąkach nie ma mowy – mówi ze śmiechem leśniczy Dariusz Krystkiewicz. Słychać je. Nawołują się, czasem któraś zerwie się do lotu. To cieszy, bo przetrwały pierwsze dni na nowym terenie, a o to najbardziej się zawsze boimy – dodaje.

Żeby akcja się udała i ptaki przetrwały do przyszłego roku, konieczne są dalsze działania. W miejscach wypuszczenia kuropatw prowadzimy redukcję lisów. W zeszłym roku, tuż po wypuszczeniu ptaków z klatki, na pagórku, około stu metrów od tego miejsca zobaczyłem lisa – wspomina podleśniczy Andrzej Bołkowski. Oprócz pogody, braku pożywienia i kryjówek to właśnie drapieżniki stanowią największe zagrożenie dla kuropatw. Dlatego od dnia wypuszczenia ptaków, aż osiem osób czuwa nad ich bezpieczeństwem.

Nadleśnictwo Kwidzyn propaguje ideę wypuszczania ptakó wśród okolicznych rolników, samorządów i kół łowieckich. Liczy bowiem na to, że w ten sposób uda się zatrzymać spadek populacji tego drobnego kuraka i za kilka lat, spacerując po okolicznym polach, będzie można znów (jak dawniej) obserwować zrywające się z furkotem stadka kuropatw.

Wydarzeniem cieszyło się sporym zainteresowaniem, w przyszłym roku - powtórka!